Czy więcej broni poprawi nasze bezpieczeństwo?

Drukuj

Mieliśmy gotowy tekst dotyczący proponowanego poluzowania przepisów związanych z bronią. Dane, statystyki, przykłady z innych państw. Potem zdarzyło się Las Vegas. 59 zabitych. Ponad 500 rannych. 23 sztuki broni w pokoju hotelowym napastnika. 19 kolejnych w jego domu razem z tysiącami sztuk amunicji. Jakże łatwo byłoby z tego kąta zaatakować projekt Kukiz’15.

Tylko, że to słaby pomysł. Projekt Kukiz’15 zakłada poluzowanie przepisów ale nawet nie zbliża się do tego jak niewiele regulacji jest w USA. Nie ma co rozsądnie zakładać, że podobne sytuacje mają szanse zaistnieć w Polsce jeżeli PiS zdecyduje, że ułatwienie dostępu do broni Polakom to dobry pomysł. A jest na to spora szansa biorąc pod uwagę fascynacje bronią prezesa Kaczyńskiego [1].

bronZamiast wykorzystywać “świeże groby” – wolimy spojrzeć na dane, które nie muszą podpierać się takimi outlierami*. Bo strzelanina sprzed dwóch dni była wyjątkowa nawet jak na USA. Ale w regulowaniu dostępu do broni nie chodzi nawet o powstrzymywanie tego typu masakr a raczej o to, żeby zminimalizować inne zjawiska współwystępujące z powszechnym dostępem do broni.

Od razu zauważmy – obecne prawo w Polsce nie jest idealne. Główną wadą jest uznaniowość przyznawania pozwoleń na broń. Ta sama osoba z tymi samymi dokumentami przez jednego komendanta policji może być uznana godną posiadania broni, przez drugiego – nie. System powinien być skonstruowany tak, że wyklucza uznaniowość i absolutnie się z tym zgadzamy.

Ale sama koncepcja upowszechniania posiadania broni jest naszym zdaniem słaba. Z wielu bardzo obiektywnych powodów. Pierwszym są samobójstwa. W literaturze naukowej liczba (czy odsetek) samobójstw dokonanych przy użyciu broni jest wykorzystywana jako proxy na ilość broni w społeczeństwie. Samobójstwa przy użyciu broni cechuje wysoka skuteczność. Osoby, które próbują targnąć się na swoje życie często działają pod wpływem impulsu. Wśród osób, które przeżyły próbę samobójczą jest pewien odsetek próbujących ponownie ale zdecydowana większość poprzestaje na jednej próbie.

Wykorzystanie broni w ponad 90% przypadków oznacza, że drugiej szansy nie będzie. Obecnie niewiele ponad 1% prób samobójczych w Polsce jest z wykorzystaniem broni palnej [2]. Co dokładnie odzwierciedla stan posiadania broni (ok. 1% obywateli ma dostęp) [3]. Obecnie 75% prób samobójczych kończy się zgonem. To oznaczałoby, że każde 10% populacji w posiadaniu broni oznacza 75-80 dodatkowych samobójstw każdego roku.

Broń to również świetne narzędzie do popełniania przestępstw. I im więcej jej w społeczeństwie – tym łatwiejszy dostęp do broni mają przestępcy. Zresztą znajduje to odzwierciedlenie w danych – w USA** stany, w których odsetek osób posiadających broń jest wyższy mają więcej napadów z bronią, więcej morderstw [4]. I (choć to analiza korelacyjna) z danych wynika, że to posiadanie broni powoduje wzrost przestępczości a nie przestępczość zwiększone zapotrzebowanie na broń [5].

Broń chcemy mieć do samoobrony. I w niektórych sytuacjach jest to jak najbardziej uzasadniona potrzeba. Wiedzą o tym osoby mieszkające w odizolowanych domach, którym nie raz i nie dwa potencjalni włamywacze potruli psy. Ale szansa na to, że dopadniemy włamywacza z bronią w ręku jest stosunkowo niska. Dane z USA pokazują, że włamywacze potrafią się świetnie dostosować do sytuacji.

Podstawowym problemem jest to, kiedy obrona jest uzasadniona a kiedy przekraczamy jej granice. Mieszkańcy USA rocznie zabijają ok. 250 osób w uzasadnionej samoobronie [6]. To niewiele jeżeli weźmiemy pod uwagę 22 000 osób popełniających samobójstwo czy ginących w wypadkach z bronią. Ale powiecie – ok – to nie ważne – przecież do obrony domu wystarczy kogoś przestraszyć – nie trzeba zabijać. I macie rację ale tu dane też nie są po waszej stronie.

Mimo tego, że posiadanie broni jest tam praktycznie powszechne – na 84 miliony przestępstw przeciwko mieniu w USA (lata 2007-2011) w 88% przypadków – nie było komu bronić mienia, bo właściciele byli nieobecni. W pozostałych 12% przypadków (10 milionów przestępstw) zaledwie w 100 tysiącach przypadków wykorzystano do obrony broń [6]. To oznacza, że broń teoretycznie przydała się w 0,1% przypadków. W kraju, gdzie ponad 30% obywateli jest uzbrojonych. W przypadku przestępstw w użyciem przemocy, broń do obrony wykorzystano w 0,8% przypadków.

Dla uczciwości analizy – są istotne różnice między np. USA a UK. W USA, gdzie posiadanie broni jest powszechne, włamania kiedy właściciel jest w domu są znacznie rzadsze niż w UK (odpowiednio 28% i 56%) ale te różnice mogą wynikać z kilku innych czynników (w UK spora część włamań jest oportunistyczna – ot ktoś zostawi uchylone drzwi). I oczywiście pokazuje, ze przestępcy umiejętnie obchodzą broniących posesji właścicieli przez to, ze kradną kiedy nawet Kevina nie ma w domu.

Zostaje te 100 tysięcy przypadków kiedy broń jest wykorzystana do obrony mienia. Ale posiadanie broni niekoniecznie jest czymś co zwiększa nasze bezpieczeństwo. Badania sugerują, że jest wręcz przeciwnie. Okazuje się, że posiadacze broni mają 4,5 razy wyższe ryzyko postrzelenia przez napastnika niż nieuzbrojeni [7] – co zresztą jest logiczne – dla napastnika uzbrojony obrońca staje się pierwszym logicznym celem do wyeliminowania.

Czy Polacy potrzebują broni do obrony? Wątpimy.

Efekty uboczne zwiększenia dostępu do broni są zbyt niekorzystne, żeby luzować regulacje. A bezpieczne regulacje są zbyt niepraktyczne, żeby przyczyniły się do zwiększania bezpieczeństwa. Broń powinna być przechowywana w specjalnych szafach, żeby utrudnić dostęp nieupoważnionym – co jest niepraktyczne kiedy trzeba działać szybko. Testy psychologiczne i sprawdzanie osoby ubiegającej się o pozwolenie są kosztowne.

Dodatkowym problemem jest to, że więcej broni w obiegu oznacza więcej broni w rękach przestępców. W USA co roku skradzionych zostaje ok. 600 000 sztuk broni [8]. Trafia ona na czarny rynek, a że czarny rynek jest prawdziwie wolny – większa ilość oznacza niższe ceny co zwiększa dostępność broni dla przestępców terrorystów i osób niestabilnych psychicznie, które planują zamachy. Zła regulacja w sprawie broni może mieć opłakane skutki, których legislacja nie przewidziała. Przykładem jest tu prawo na Słowacji, które umożliwiało sprzedaż replik tak, że można je było w prosty sposób przerobić na w pełni funkcjonalną broń. Broń, która została po przeróbkach wykorzystana do przeprowadzenia zamachów w Paryżu [9].

Nasze propozycje? Nie trzeba karać miłośników broni. Większość pozwoleń w Polsce dotyczy broni sportowej i myśliwskiej. Nie ma potrzeby przechowywania broni sportowej w domu – skoro są wyspecjalizowane strzelnice wyposażone w odpowiedni sprzęt do przechowywania broni. To pozwoliłoby pasjonatom uprawiać swoje hobby, jednocześnie zwiększając bezpieczeństwo publiczne (choćby przez zmniejszenie ryzyka kradzieży broni).

Jak wspomnieliśmy wcześniej – warto byłoby się zainteresować wyeliminowaniem uznaniowości przyznawania pozwoleń i tu jest sporo miejsca na poprawę. Ale nie sądzimy, żeby zwiększenie dostępu do broni zwiększyło bezpieczeństwo Polaków. A przecież o to chyba chodzi w regulacji?

#neuropapolska

/n/
[1] http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/121206,ciebie-zabic-to-jak-splunac-mial-mowic-kaczynski-do-tuska.html
[2] http://www.statystyka.policja.pl/st/wybrane-statystyki/zamachy-samobojcze/122324,Zamachy-samobojcze-od-2013-roku.html
[3] http://statystyka.policja.pl/st/wybrane-statystyki/bron/bron-pozwolenia/139330,Bron-pozwolenia-2016.html
[4] http://www.ajpmonline.org/article/S0749-3797(15)00072-0/abstract
[5] https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3828709/
[6] http://www.vpc.org/studies/justifiable15.pdf
[7] https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2759797/
[9] https://spectator.sme.sk/c/20147040/weapons-from-slovakia-used-by-terrorists-british-gangs.html

*dla purystów – obserwacjami odstającymi

** Bardzo byśmy chcieli posiłkować się lepszymi danymi z Europy ale po prostu przypadków jest zbyt mało.
Czytaj również

4 thoughts on “Czy więcej broni poprawi nasze bezpieczeństwo?

  • Nie w regulacji chodzi o dostosowanie prawa polskiego do dyrektyw unijnych które niedawno weszły w życie, więc nie mieszajcie i nie porównujcie Polski do USA jak nie macie pojęcia jak takie prawo i jego działanie wygląda w europejskich krajach do prawa których ta ustawa ma nas w pewnym stopniu doprowadzić i unormalizować.

  • Skąd te dane o 75 samobójstwach więcej? W USA liczba samobójstw jest o 1/3 mniejsza niż w Polsce, a przecież tam jest to czego neuropa bardzo nie lubi, prywatna służba zdrowia, gigantyczne rozwarstwienie, oraz co neuropa lubi, ale raczej niezbyt dobrze koreluje z samobójstwami, masowa imigracja z krajów III świata.

  • Orginal: https://www.facebook.com/hoplofobia/posts/1391512510974149

    Po masakrze w Las Vegas nagle wszyscy poczuli się ekspertami od amerykańskiej przestępczości i broni palnej. Prawda jest jednak bardziej przyziemna: mamy tu po prostu do czynienia z biegłością we wklejaniu losowych, na szybko wyguglanych linków bez jakiejkolwiek analizy ich zawartości.

    Stoimy na straży Rozumu i Godności Człowieka – tak o sobie piszą autorzy załączonego niżej tekstu.

    Od końca:

    ▪”W USA co roku skradzionych zostaje ok. 600 000 sztuk broni”

    To jedyny punkt w całym artykule, gdzie poruszony został rzeczywisty problem związany z powszechnością broni w USA. Kradzieże zdarzają się tam często, co przyznają wszyscy. Kleck i Wang oszacowali, że co roku w Ameryce kryminaliści pozyskują wszelkimi możliwymi metodami grubo ponad pół miliona sztuk broni krótkiej (400-600 tysięcy) i że mogą to być ostrożne oceny (cytat „Even conservative estimates indicate that the number of handguns annually obtained by criminals by all methods exceeds 600,000 even in low-crime years” → goo.gl/Xxr4sS).

    Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka, nie będę się tu rozwodził nad wszystkimi, wspomnę tylko o jednym: sporo Amerykanów traktuje broń palną jak zwykły przedmiot codziennego użytku. Mają jej dużo, a jak zgubią, to kupią nową. Jakimś rozwiązaniem mogłoby tu być prawo zobowiązujące właścicieli broni do zamykania jej na klucz, gdy nie ma ich w pobliżu. Nie naruszałoby ono Drugiej Poprawki w żaden drastyczny sposób, a zapewniało dodatkową, efektywną ochronę przed kradzieżą.

    Inna sprawa dotyczy tego, czy ten fakt wpływa jakoś istotnie na wskaźniki przestepczości. Kiedy prześledzi się trendy wewnątrz USA, można zauważyć, że minione dwadzieścia dwa lata (1993-2015) upłynęły tam pod znakiem największego trwałego spadku liczby przestępstw, jaki kiedykolwiek nastąpił w dziejach tego kraju, przy równoczesnym najszybszym i historycznie bezprecedensowym wzroście liczby broni palnej w rękach prywatnych. Do roku 2015 wskaźnik napaści z użyciem broni zmalał w Ameryce o niewiarygodne 85% (→ goo.gl/37673y).

    ▪”Okazuje się, że posiadacze broni mają 4,5 razy wyższe ryzyko postrzelenia przez napastnika niż nieuzbrojeni”

    Nie, nie mają.

    Gdybym dostawał złotówkę za każde sprostowanie tej bzdury, byłbym już bogatszy od Carlosa Slima. A gdyby autorzy zapoznali się łaskawie z krytyką pracy, na którą się powołują, dowiedzieliby się, że w najlepszym razie Branas et al. odkryli związek pomiędzy murzyńską przestępczością w Filadelfii a zwiększonym ryzykiem postrzału, w najgorszym zaś – zinterpretowali pozorną korelację jako rzeczywistą. Co więcej, elaborat Branasa i wsp. jest tak beznadziejnie skonstruowany, że nawet osoby na co dzień lobbujące przeciw broni palnej nie potrafią go odczytać (zobacz → goo.gl/ZcoLvF). Naprawdę nie wszystko, co ląduje na stronach wydawnictw medycznych, to rzetelna robota. W zasadzie wiemy już, że większość stanowi syf (przypis nr 1 → goo.gl/t7b3HS).

    ▪”Mieszkańcy USA rocznie zabijają ok. 250 osób w uzasadnionej samoobronie”

    Zabijają ZNACZNIE więcej. Kłopot w tym, że statystyki FBI nie oddają realnej skali zjawiska, gdyż są szczątkowe i niechlujnie kompilowane, a co za tym idzie, nie mogą służyć za żadną wiarygodną miarę czegokolwiek. To jest generalnie pospolita wiedza w kręgach kryminologicznych w USA, niestety dla niedzielnych wklejaczy linków kompletnie nieznana (zobacz AKTUALIZACJA 24/09/2017 → goo.gl/7cKcaJ).

    ▪”I macie rację ale tu dane też nie są po waszej stronie.”

    Nie są po „naszej” stronie, bo strażnicy RiGCz-u uprawiają cherry picking. Cytują wyniki jednej ankiety – sondażu federalnego NCVS, który – że przypomnę – nie został domyślnie przystosowany do wykrywania przypadków defensywnego użycia broni palnej. Ten groteskowy stan rzeczy utrzymuje się nieprzerwanie od 1973 roku, kiedy po raz pierwszy zarządzono narodową ankietę, i nie zmieniła tego nawet generalna krytyka wywierająca presję na przebudowę sondażu z roku 1992 → goo.gl/7cKcaJ.

    ▪”stany, w których odsetek osób posiadających broń jest wyższy mają więcej napadów z bronią, więcej morderstw”

    Nie da się z tego źródła wywnioskować, czy więcej broni koreluje z większą przestępczością (zwracam przy okazji uwagę, że twórcy sprytnie ograniczyli się do przestępstw popełnianych tylko z użyciem broni palnej), ponieważ elaborat cierpi na bardzo poważny bias – błąd agregacji. Porównywanie stanów na zasadzie całych, jednorodnych, homogenicznych jednostek to jest pod względem metodyki epoka kamienia łupanego.

    Amerykańska przestępczość, w tym szczególnie zabójstwa, podlega hiperkoncentracji, zarówno w rozumieniu przestrzenno-geograficznym, jak i etniczno-rasowym. Analizowanie danych i formułowanie na ich bazie konkluzji bez żadnego zastrzeżenia, że odnoszą się one niemal wyłącznie do takich rewirów, zasiedlonych w dodatku przez jedną określoną subpopulację, jest przykładem manipulowania percepcją opinii publicznej. Eliminuje to wszelkie formalne podstawy do ekstrapolowania takich statystyk na resztę ludności w skali stanu i/lub kraju → goo.gl/dDt3m3.

    ▪”z danych wynika, że to posiadanie broni powoduje wzrost przestępczości a nie przestępczość zwiększone zapotrzebowanie na broń”

    Znowu: chodzi wyłącznie o korelację broń-przestępczość z użyciem broni. I z tych danych wcale nie wynika, że nie zachodzi sprzężenie zwrotne. Przecież sami twórcy przyznają, że nie byli w stanie ustalić porządku przyczynowego („It is not possible in a panel study such as ours to determine causality”). Generalnie w literaturze z dziedziny public health nikt takich testów nie robi albo robi je na odwal. Dopiero w poważniejszych artykułach z kryminologii można spotkać tego rodzaju ewaluacje w rozbudowanej postaci (zobacz pracę Kovandzica et al. → goo.gl/1VY6VB, a także przypisy 3 i 4 → goo.gl/jsiVhe,).

    Jeszcze taka ciekawostka apropo badań Siegela i wsp. John Lott napisał list do redakcji AJPH z krytyką treści artykułu. Redakcja go oczywiście nie opublikowała → goo.gl/TbqkfT. AJPH oraz inne czasopisma medyczne to jest jedno wielkie kółko wzajemnej adoracji.

    ▪”koncepcja upowszechniania posiadania broni jest naszym zdaniem słaba. Z wielu bardzo obiektywnych powodów. Pierwszym są samobójstwa.”

    Powiem to wprost: nie kupuję narracji o samobójstwach jako argumencie przeciwko broni palnej. Samobójstwa służą wyłącznie do pompowania statystyk zgonów, inaczej hoplofoby nie miałyby żadnej korelacji na swoich excelowskich wykresach. Patrzę na dane kanadyjskie i widzę wyraźnie, że Kanadyjczycy wybierają alternatywne sposoby zabijania się. Nie mają tyle broni palnej, co Amerykanie (choć dostęp do niej relatywnie prosty → goo.gl/UnGZ43), więc się wieszają albo trują. W rezultacie wskaźniki samobójstw dla obu krajów są bardzo zbliżone (→ goo.gl/6L6fK1).

Odpowiedz na „sdgfhdfshjAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>