Renesans ksenofobii

Drukuj

Wczoraj CBOS opublikował badania naszych sympatii do innych nacji. Choć wyniki są przygnębiające, to sytuacja nie jest tak tragiczna, jak można było wyczytać w niektórych materiałach prasowych na ten temat. "Utrata zaufania do 19 na 19 badanych narodowości" – donosi prasa [1]. Jak można się domyślić – rzeczywistość nie jest aż taka prosta.

wracabrunatne

Przyjrzeliśmy się badaniom CBOS na ten temat z ostatnich lat (wykres na dole*) i o ile rzeczywiście, od początku obecnej dekady notujemy systematyczne spadki, tak badanie z 2017 było wyjątkowe – nastąpił niespodziewany skok sympatii do wszystkich nacji zupełnie niezgodny z trendem. Dodatkowo ten skok zniknął tak szybko, jak się pojawił. Dla naszego niewprawnego oka to wygląda jak klasyczny błąd próby w jednym badaniu. Szczęśliwie, oprócz laików, są jeszcze na tym świecie specjaliści. Prof. Michał Bilewicz, ekspert od badania tego typu zagadnień, doszedł do identycznych wniosków [2].

Wyjątkowy wynik w zeszłym roku powoduje, że tegoroczne spadki zdają się być znacznie bardziej dramatyczne, niż są w rzeczywistości. Nie oznacza to jednak, że w ogóle nie istnieją. Jeżeli spojrzycie na nasz wykres i zignorujecie 2017 – wciąż widać stabilny spadek sympatii do innych nacji w Polsce od 2010. Spadki są dość jednorodne, tracą praktycznie wszyscy. Tempo tych spadków potrafi być jednak dość różnorodnie rozłożone.

Widać to na naszym górnym wykresie, na którym przedstawiliśmy ekstremalne przypadki z lat 2012-2015 i 2015-2018. W pierwszym okresie, wbrew ogólnemu trendowi, rosła w Polsce sympatia do Ukraińców i Niemców. Z kolei bardzo mocno spadło nasze zaufanie do Rosjan i – w znacznie mniejszym stopniu – Amerykanów. W kolejnych trzech latach trendy te drastycznie się odwróciły. Między 2015 a aktualną datą sympatia* do Niemców spadła aż o 27 p.p., a do Ukraińców o 20 p.p. W tym samym czasie niechęć do Rosjan spadła nieznacznie – o 3 p.p., natomiast do Amerykanów nawet wzrosła o 2 p.p., co należy uznać za ewenement, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że w tym okresie sympatia do innych nacji spadała średnio o ponad 10 p.p.

W tym samym czasie pozostałe nacje stabilnie spadały w obu badanych okresach. Na tle innych wyróżniają się Francuzi i Romowie, spadek w całym 6-letnim okresie wyniósł 31 p.p., kiedy średnia dla wszystkich badanych narodów wyniosła 18 p.p.

Obserwacja to jedno (tu możemy zawsze podeprzeć się danymi), jednak interpretacja tych wyników to już zupełnie coś innego. Skąd bierze się ogólny trend spadkowy? Nie sposób oprzeć się tu najprostszemu wytłumaczeniu – jesteśmy bombardowani nacjonalizmem. W różnych wersjach, o różnym stopniu intensywności. Na początku XXI wieku byliśmy zachłyśnięci kosmopolityzmem, stawialiśmy pierwsze kroki w NATO i UE, natomiast w drugiej dekadzie ten czar prysł. I razem z nim zaczął się spadek sympatii dla innych krajów, zastępowany fascynacją naszą (rzekomą) wyjątkowością. W parze z poczuciem wyjątkowości przyszedł mniejszy szacunek dla innych.

Jeszcze ciekawiej wyglądają różnice między 2012-2015 i 2015-2018. Dlaczego w pierwszych trzech latach sympatia do Niemców i Ukraińców była stabilna, a później nastąpił głęboki regres? Naszym zdaniem – i tu macie pełne prawo nas zignorować czy nawet zbesztać – spory wpływ na to ma rola, jaką pełnią w obecnym przekazie medialnym media społecznościowe. Dziś, w odróżnieniu od poprzednich lat, rola mainstreamowych mediów coraz bardziej maleje. Niszowe portale z chwytliwymi tytułami i niekoniecznie opartymi na rzeczywistości treściach mają coraz większy wpływ na to, co i jak myślimy.

Spadki w ostatnich trzech latach znacznie bardziej dotknęły kraje, które są niewygodne dla Rosji. Niemcy i Francja to trzon UE. Ukraina to wróg Rosji. W tym samym czasie antypatia do Rosjan stanęła w miejscu. I nie, nie mamy dowodów, że Rosja w jakimkolwiek stopniu kształtuje naszą opinię publiczną (jednak pracujemy nad czymś, co może dostarczyć solidnych danych na ten temat, ale przed nami jeszcze bardzo długa droga). Za to istnieją silne poszlaki, że coś jest „na rzeczy”. Oczywiście, nie chcemy sugerować, że to jedyny czynnik. Zaufanie do Rosjan jest na bardzo niskim poziomie, więc duży spadek był również mniej prawdopodobny. W Polsce przybyło wielu Ukraińców, co mogło dodatkowo wpłynąć na antypatię. Niemcy stały się wrogiem obecnego rządu, a co za tym idzie, antyniemiecka retoryka trafia pod strzechy za pośrednictwem rządowych mediów. Nie jest to jednak kompletne wyłumaczenie wspomnianej zmiany nastrojów. Szczególnie, kiedy spojrzy się na dobre analizy z innych krajów, gdzie rosyjskie wpływy są odpowiedzialne za podobny proces. Świetną analizę mediów społecznościowych we Włoszech zrobił hiszpański El Pais [3]. Podobne mechanizmy zadziałały (nie do końca skutecznie, ale…) w Niemczech [4]. Te same działania mieliśmy także podczas wyborów w USA i referendum w Wielkiej Brytanii.

Punktem wspólnym jest tworzenie atmosfery, w której ksenofobia może się sprawnie rozwijać i w której obcy są przedstawiani jako zagrożenie. Próbuje się zatem przedstawić świat jako pełen wrogów czyhających na suwerenność danego państwa. I to ma sens. Podzielony, niezdolny do wspólnego działania świat jest znacznie lepszym miejscem dla Rosji, która jest za małym graczem na geopolitycznej scenie, żeby stanać w szranki z jednolitą UE. Podzielona Europa z odizolowanym USA to idealna sytuacja, żeby rozpocząć proces odzyskiwania swoich wpływów.

Mamy szczere nadzieje, że się mylimy i z ulgą przyjmiemy wiadomość, że to tylko wytwory naszej podejrzliwej wyobraźni. Na razie jednak poszlaki wskazujące na to, że Rosja macza palce w renesansie ksenofobii są stosunkowo silne. Alternatywne wytłumaczenie, że społeczeństwa wielu bardzo różnych państw działają same z siebie tak, że zyskuje na tym Rosja, jest średnio optymistyczne. Ale i średnio realne. Realny jest za to renesans ksenofobii w Polsce. I realne również jest to, że taki stan rzeczy jest niekorzystny dla naszej gospodarki, pozycji geopolitycznej i dla tego jak funkcjonuje społeczeństwo. Szczególnie w okresie głębokich i bolesnych podziałów wewnątrz kraju. O receptę, w jaki sposób to zmienić nawet nas nie pytajcie…

#neuropapolska

/s/

[1] https://www.wprost.pl/…/sondaz-polacy-stracili-sympatie-do-…

[2] https://twitter.com/Michal_Bilewi…/status/973281314593001473

[3] https://elpais.com/…/2018/03/01/inen…/1519922107_909331.html

[4] http://time.com/…/germany-elections-2017-far-right-russia-…/

*W wykresach wykorzystaliśmy dane dotyczące 14 narodowości, które były badane w każdym roku między 1993 a 2015. Sympatia na wykresie to różnica między % respondentów widzących daną nację korzystnie, a % respondentów odczuwających niechęć dla danego kraju. Zrobiliśmy tak dlatego, że w przypadku niektórych państw zmiany samego korzystnego widzenia danej nacji nie przekładają się na wzrost antypatii (np. Brytyjczycy – w 2018 korzystnie widzi ich aż 11% więcej respondentów niż w 2012, ale antypatię odczuwa do nich tylko 1% więcej badanych). W innych przypadkach spadek w jednej kategorii wiąże się wzrostem w drugiej, np. w 2018 Sympatię do Niemców w porównaniu z 2012 straciło 13%, antypatię wskazało 12% badanych więcej niż w 2015, czyli sumarycznie zmiana wyniosła 25%. Gdybyśmy patrzyli tylko na korzystną opinię różnica w okresie 2012-2018 między Brytyjczykami a Niemcami wyniosłaby zaledwie 2 p.p, patrząc na obie wartości – wynosi 14 p.p.

Przy linii trendu w dolnym wykresie pominęliśmy rok 2017 jako outliera, który wypłaszczałby sztucznie linię trendu.

Czytaj również

2 thoughts on “Renesans ksenofobii

  • Skoro cały czas spada (2017 tak odstaje że pewnie było nierzetelne badanie, bądź w ogóle go nie było i reżimowy CBOS wypuścił co partia kazała) to jaki to renesans?

    • Podajemy wykres od 2010 – ale badanie z tej serii są od 1994 – od 1994 do 2006-8 zaufanie do innych nacji mocno rosło. Spadek zaczął się dopiero na przełomie dekad.

Odpowiedz na „rudy102Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>