Skuteczność opozycji jest ważniejsza niż zjednoczenie

Drukuj

Grzegorz Sroczyński to jeden z moich ulubionych polskich dziennikarzy. Dlaczego? Bo stara się przedstawiać rzeczy takie jakimi są, a nie takie jakimi chciałby, żeby były. Dlatego polecam jego analizę tweeta Donalda Tuska, który wzbudził spore poruszenie w mediach [1, tweet 2]. Czy tweet to rzeczywiście wstęp do kampanii wyborczej i powrotu do Polski? Nie wiadomo, ale po reakcji prawej strony mediów widać, że tweet Tuska boli. To, że działania PiS na arenie międzynarodowej to mokry sen Rosji nie jest niczym odkrywczym ani niczym o czym wcześniej nie było mowy, więc paniczna reakcja wynika z tego kto pisze, a nie co pisze. Tusk rzeczywiście ma wyniki w walce z PiSem. Nauczył się tego na własnej porażce wyborczej z 2005. PO, dzięki przywództwu Tuska, potrafiło przekuć tę porażkę w wieloletnie rządy, bo dzięki niej poznał przeciwnika i nauczył się rozgrywać Kaczyńskiego i grać nastrojami społecznymi. Obecna opozycja tego nie potrafi - widać to na naszym wykresie. Dlatego tym bardziej dziwi nas atak na Sroczyńskiego ze strony red. nacz. portalu wiadomo.co [3].

SONDAZE11172
Przemysław Szubartowicz wyzywa Sroczyńskiego od prawdopośrodkowistów i symetrystów, ale czy te oskarżenia mają cokolwiek wspólnego z rzeczywistością? Sroczyński stawia diagnozę i to diagnozę opartą na faktach. Koalicja antyPiS od wyborów w 2015 tylko traci poparcie. W porównaniu z zeszłym rokiem PO nadgryzło jedynie Nowoczesną – PiS tylko urósł w siłę. Opozycja nie jest w stanie zaproponować spójnej narracji, miota się pomiędzy różnymi koncepcjami i przez to oddaje PiSowi pole do kreowania rzeczywistości według ich scenariusza. Zwrócenie uwagi na to, że mimo serii skandali opozycja nie uszczknęła PiSowi nawet odrobiny poparcia nie jest symetryzmem – jest realizmem.

Zjednoczona opozycja to na razie jedynie hasło. PO i Nowoczesna biją się o tę samą pulę wyborców i nie widać żadnych symptomów zawieszenia broni i skoncentrowania się na walce z PiS. Pozostałe partie też zajmują się robieniem swojego – gdzie tu jakiekolwiek zjednoczenie? Opozycja daje się raz za razem rolować rządzącym i to odbija się w sondażach. Liderzy dwóch największych partii są również liderami rankingu braku zaufania – ale nie wyciągają z tego wniosków. Przynajmniej mamy realną szansę na to, że Petru zrezygnuje z przywództwa Nowoczesnej; to byłby krok w dobrą stronę, ale nie widzimy w najbliższej przyszłości rezygnacji Schetyny w PO.

A szkoda, bo to lider Platformy jest jednym z największych balastów własnej partii. Czy w imię odsuwania PIS od władzy komentatorzy rzeczywistości mają udawać, że tego nie widzą? To o tyle słaba strategia, że wyborcy najwyraźniej mają gdzieś życzeniowe myślenie antypisowskiej prasy i zdecydowali się nie ufać Schetynie i tyle. Naturalny przywódca ewentualnej “zjednoczonej opozycji” byłby w takim scenariuszu kapitanem Titanica. Nic dziwnego, że inne partie niekoniecznie są zachwycone taką wizją.
Żeby odbić władzę PiS opozycja wcale nie musi się jednoczyć.

Wręcz przeciwnie. Decentralizacja może tu być kluczowa. Jednocząc się, partie opozycyjne tworzą pojedynczy cel dla rządowej maszynki propagandowej. Pomysły jednej partii można przylepić do wszystkich, wpadkę jednego polityka pokazać jako degrengoladę całego bloku. Jasno podzielona opozycja, która zamiast bić się między sobą o przewodnią rolę w opozycji rzeczywiście walczy z PiS zdaje się być lepszym pomysłem. PO i Nowoczesna mają choćby teraz zbyt wiele punktów wspólnych co musi prowadzić do konfliktu i walki o tego samego wyborcę. Dopóki to robią, dopóty nie mogą się w pełni koncentrować na walce z PiS. Ideologiczny skręt PO i Nowoczesnej (powiedzmy w kierunku rozbieżności na poziomie CDU i FDP z Niemiec) byłby tu pożądany.

SLD i Razem mogą w tym samym czasie walczyć o lewicowy elektorat PiSu – choć tu nie będzie łatwo ze względu na to, że większość wyborców PiS może i jest lewicowa gospodarczo, ale światopoglądowo program współczesnej lewicy nie za bardzo do nich przemawia. Nikt nie powiedział, że będzie lekko. Koncepcje lewicowe sprzedają się w Polsce świetnie – tylko brand “lewica” nie za bardzo – efekt wielu lat przejmowania przez PiS narracji w kwestiach polityki historycznej.

Ale rozbicie opozycji na ideologicznie spójne i niezazębiające się bloki i atak na rząd z wielu stron zdaje się być lepszą strategią niż budowanie pojedynczego niesterownego molocha, którego jedynym spoiwem jest niechęć do PiS. Pamiętajmy o tym, że PiS doszedł do władzy nie dlatego, że był antyPO, a dlatego, że zaoferował, może niezbyt rozsądną, ale spójną narrację. Sroczyński ma rację zwracając uwagę na to, że opozycja nie ma ochoty na introspekcję. Wyborcy sami nie odwrócą się od PiS jak zdają się myśleć opozycyjni przywódcy. Dla nich najwyższy czas spojrzeć w sondaże i zacząć wspólnie myśleć nad tym jak stworzyć niezjednoczoną ale za to skuteczną opozycję i zacząć realnie, a nie w wyobraźni i marzeniach, odbierać PiS władzę.

#neuropapolska
/s/

[1] http://wiadomosci.gazeta.pl/…/1,114884,22669110,niedzielny-…
[2] https://twitter.com/donaldtusk/status/932203329328951296…
[3] https://wiadomo.co/albo-bedziemy-razem-albo-nie-bedzie-nas…/

Wykres przedstawia średnie z sondaży przeprowadzonych na przełomie października i listopada 2016 (jaśniejsze kolory) i 2017 (ciemniejsze kolory). Dane za portalem ewybory.eu

Czytaj również

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>