Subiektywnie: dlaczego PiS wygrał Polskę

Drukuj

Dawno nie przyglądaliśmy się polskiej scenie politycznej. Po części wynika to z tego, że nie za bardzo chcieliśmy to robić, ponieważ przewidywaliśmy, że nic przyjemnego się z tego nie wyniknie. Nie można jednak chować głowy w piasek. Nadszedł ten dzień, kiedy przyjrzymy się, jak wyglądało poparcie każdej partii od poprzednich wyborów. Dla wygody, wzięliśmy średnie wszystkich sondaży w danym kwartale, zastrzegając, że pierwszy badany kwartał i ostatni są trochę krótsze. A także z uwagi na to, że wszystkie sondaże są oparte na różnych metodologiach, w celu ujednolicenia ich z każdego sondażu, wyeliminowaliśmy niezdecydowanych.

szonodasze

Dawno nie przyglądaliśmy się polskiej scenie politycznej. Po części wynika to z tego, że nie za bardzo chcieliśmy to robić, ponieważ przewidywaliśmy, że nic przyjemnego się z tego nie wyniknie. Nie można jednak chować głowy w piasek. Nadszedł ten dzień, kiedy przyjrzymy się, jak wyglądało poprarcie każdej partii od poprzednich wyborów. Dla wygody, wzięliśmy średnie wszystkich sondaży w danym kwartale, zastrzegając, że pierwszy badany kwartał i ostatni są trochę krótsze. A także z uwagi na to, że wszystkie sondaże są oparte na różnych metodologiach, w celu ujednolicenia ich z każdego sondażu, wyeliminowaliśmy niezdecydowanych.


Cóż, w zasadzie cały tekst mógłby się zamknąć w jednym wniosku: PiS wygrał nie tylko poprzednie wybory. Wizja, którą oferuje PiS zwyciężyła również po wyborach. Przez pierwsze 2 lata po wyborach poparcie PiS stabilnie trwało na poziomie 35-37%. Ostatnie 6 miesięcy to wzrost poparcia, które obecnie jest na poziomie 48%. Sprawa Trybunału Konstytucyjnego nie przeszkadza. Przejęcie sądów – również nie. Wstawianie swoich ludzi do wszystkich możliwych spółek, przekręty – spływają po PiS jak po… No, wiecie po czym spływa. Wygląda na to, zgodnie ze światowymi trendami, że i w polskiej polityce ważna jest wizja. Spójna. Przemawiająca do obywateli. PiS najwyraźniej jest w stanie taką wizję zaoferować.

Spójrzmy zatem na to, co zaoferował PiS Polakom: wymyślił Polskę wstającą z kolan. Może trochę przaśną, ale co w tym złego. Przecież wszyscy lubimy trochę swojskiego polskiego „Sławomira” czy „Zenka”. Polskę nie dającą sobie dmuchać w kaszę przez obcych, którzy to czyhają na naszą niepodległość. Ale PiS im nie pozwoli, bo PiS (i tylko PiS) dba o Polaków. W skrócie: to właśnie ich wizja (ale mylmy wizji z rzeczywistością). To sposób, w jaki PiS kreuje się w mediach. Centralny dogmat stojący za ich przekazem medialnym. I choćby się paliło i waliło, politycy PiS twardo stoją przy tej wizji. Nagroda: po niemal 2,5 roku rządów mają ok. 10 p.p. większe poparcie niż podczas wyborów.

Opozycja w tym samym czasie zaoferowała wizję, którą niewiele osób chce kupić. Może dlatego, że to wizja oparta na “antypisowskości”. Opozycja jest zjednoczona, ale nie wokół jakiegoś wspólnego pomysłu na państwo, czy wokół idei wiodącej. Opozycja zjednoczyła się wokół pomysłu: wyrzucić PiS, a potem jakoś będzie. Według tej wizji są dwa “gatunki” Polaków: szlachetni Elojowie, którzy chcą prowadzić światłą liberalną Polskę w Europie i są antypisowscy oraz okropni Morlokowie z Polski B i C.

PiS szybko zrozumiał, że nie ma takiego podziału. Zauważyli, że Polacy są bardzo jednorodną grupą kierującą się w zasadzie podobnymi pobudkami. Jeżeli ktoś ma wątpliwości, że różnice między jedną i drugą grupą nie leżą tutaj, to zapraszam w sekcję komentarzy antypisowskich portali. Jad, jaki z nich wyziera, brzmi identycznie, jak jad wylewany na PO za ich rządów na Niezależnej czy innym PiSowskim portalu. Zwykła ludzka nienawiść do drugiej strony podsycana budowaniem podziału na linii my-oni. Opozycja wyalienowana od wyborców wymyśliła sobie grupę docelową, która może i owszem istnieje, ale nie jest duża. Zdecydowanie nie jest wystarczająco duża, żeby odebrać PiSowi władzę. Bo, żeby ich grupa urosła, potrzeba czegoś więcej niż powtarzania, że PiS jest zły dla Polski. Słyszeliśmy to już dziesiątki razy, więc jeżeli jeszcze do kogoś nie dotarło, że Schetyna uważa, że PiS psuje Polskę, to raczej już nie dotrze. Nie jesteśmy od kreowania strategii politycznej, ale można by zacząć tworzyć coś dookoła proeuropejskości Polaków. Popularność UE jest duża, PiS kombinuje z antagonizowaniem Polski z Brukselą – jest w czym rzeźbić. Taka wizja musi być jednak prosta, czytelna i konsekwentna.

Tymczasem PO po prawie 2,5 latach PiS jest 5 p.p. poniżej swojego wyniku wyborczego, a Grzegorz Schetyna jest najbardziej znienawidzonym politykiem w kraju, co wskazuje na to, że strategia PO była daleka od optimum. Chociaż przynajmniej PO trzyma się na poziomie, który gwarantuje jej pozycję liderów opozycji.

Nowoczesna to zupełnie inna bajka. Teoretycznie ich poparcie jest takie samo, jak w poprzednich wyborach. Nie zapominajmy, że wybory w 2015 były źle wyliczone przez Petru – Nowoczesna gwałtownie skoczyła w sondażach po wyborach, wtedy dobijała nawet do 25% poparcia. Do końca 2016 utrzymywała 20%, ale w styczniu 2017 nastąpiła feralna wycieczka Petru do Portugalii. Na naszym wykresie widać jej efekt. Ledwie pół roku później z 20% zostało 7-8%. Po zmianie (naszym zdaniem zdecydowanie zbyt późnej) lidera nastąpił pewien renesans, ale kolejne wpadki i skandale spowodowały, że obecnie partia jest na najniższym poziomie poparcia w historii. Jeżeli Nowoczesna chce w historii pozostać – zmiany są niezbędne. Jedną z opcji jest transformacja w to, czym Nowoczesna być powinna: partię liberalną dla klasy średniej, swojego rodzaju spadkobierczynię UW. Oczywiście oznacza to, że sufit dla Nowoczesnej zawiśnie znacznie niżej niż 20% głosów.

W ostatnich miesiącach są znaki na to, że Nowoczesna zaczyna budować swój wizerunek. Lubnauer przykładowo wyciągnęła wnioski z fiaska podczas głosowań nad aborcją i tym razem zadbała o jasny, czytelny, jednolity przekaz co do tego, że Nowoczesna jest przeciw zaostrzaniu „kompromisu aborcyjnego”. Więcej takich ruchów i Nowoczesna ma szanse się ustabilizować po burzliwym okresie, kiedy nikt poza Ryszardem Petru nie myślał, że Ryszard Petru jest liderem.

Zostaje jeszcze niezjednoczona opozycja w postaci Kukiz’15. Oni akurat nie mają powodów do zmartwień. Przy tym, ile zyskał w ostatnim półroczu PiS utrzymanie stanu posiadania to sukces. Szczególnie, że Kukiz to ruch który wyewoluował z partii jednego problemu (wprowadzenie JOWów) i natychmiast po wyborach w znacznej mierze zapomniał, co było ich głównym postulatem. Zamiast tego Kukiz koncentruje się na nie byciu ani PiSem, ani PO. Koniunktura temu sprzyja, bo w obliczu prawie 50% poparcia PiS, to, że Kukiz nie chce być antyPiSem przysparza mu sympatii. Tworzy wrażenie partii, którą ocenia się po konkretnych projektach, a nie dogmatycznie, co może przyciągać osoby, którym z PiS nie do końca po drodze, ale które również nie pałają przy tym miłością do PO. I jak widać taka strategia na razie się sprawdza.

Kukizowi udało się też jakimś cudem utrzymać partię w ryzach, co jest o tyle trudne, że to tak naprawdę kolekcja osób o kompletnie różnych i nie do końca kompatybilnych poglądach. Oczywiście znacznie łatwiej osiągnąć to jako opozycja, kiedy spójny program nie jest koniecznością, a jedynie opcją.

Dalej mamy wyjadaczy. SLD i PSL to partie które przetrwały niejedno. Dane z ostatnich lat pokazują, że nie utraciły tej zdolności przetrwania. Obie powoli, ale stabilnie rosną, co pozwala przypuszczać, że w kolejnych wyborach znajdą się w parlamencie. Kluczem dla nich jest nadreprezentacja w mediach. Politycy tych partii są automatycznie zapraszani do programów publicystycznych w mediach prywatnych. Są też (szczególnie PSL) wciąż zapraszani do mediów publicznych mimo tego, że PiS zdominował tam przekaz. Obecność medialna – ot, klucz do tego, żeby dotrzeć do większej grupy potencjalnych wyborców.

No właśnie, jest jedna partia, która średnio radzi sobie w mediach – mianowicie Razem. W publicznych są praktycznie nieobecni (cóż, nie za bardzo można ich za to winić), w prywatnych czasami można zobaczyć Zandberga. Razem radzi sobie za to całkiem przyzwoicie w mediach społecznościowych, biorąc pod uwagę, że socjalizm to nie jest coś, co w Polsce darzy się gorącymi uczuciami. Tzn. sama nazwa “socjalizm” jest toksyczna. Rozwiązania socjalistyczne są witane z otwartymi ramionami, ale trzeba je nazwać inaczej – tak, jak robi to PiS. Tym niemniej Razem trzyma się w okolicach swoich 3% poparcia i mozolnie próbuje zmieniać percepcję socjalizmu w Polsce. Taka strategia jest obliczona na lata. Pytanie nasuwa się jedno: czy Razem ma na to tyle czasu? Jeżeli w kolejnych wyborach zyskają 2,9% i skończą się dotacje partyjne – sam entuzjazm działaczy może nie wystarczyć. Tym bardziej, że PiS do tej pory realizował program, który wyklucza przynajmniej część postulatów Razem. Tu premier Morawiecki może być dla Razem prezentem, o ile zmieni kurs rządu na bardziej prorynkowy, a inflacja zrobi z 500+ mniej atrakcyjny program redystrybucyjny. Żeby jednak przetrwać Razem musi zrobić skok na media. Nie na niszowe strony lewicowe, gdzie można głosić dla już przekonanych, ale mainstreamowe media, gdzie program lewicowy można sprzedać “januszom” i “grażynom”.

Skoro już mowa o Januszach – partia Wolność obumiera. Do tego stopnia, że nie za bardzo jest co analizować. JKM zapewne założy wkrótce nową partię i cyrk zacznie się od nowa.

Ostatnie pół roku to zmiana sceny politycznej i wszystkie partie poza PiS muszą za tą zmianą w światopoglądzie Polaków nadążyć. Naród zdecydował, że PiS to dobry pomysł na kolejne 4 lata (jeżeli nie dłużej) i nie wyperswaduje się im tego powtarzając po raz 2137, że PiS jest zły. Opozycja musi zaoferować spójną wizję Polski pod swoimi rządami. Wizję, która może konkurować z wizją PiS. Patriotyczna proeuropejskość może być takim spoiwem – mocna Polska jako pozytywna siła w Unii, zamiast Polski dąsającej się na swoich sojuszników. Do tego muszą dołączyć argumenty ekonomiczne w kraju i światopoglądowe. Partie opozycji nie mogą, jak do tej pory miotać się między sprzecznymi poglądami, szukając jak największego elektoratu dla siebie, bo to granie na korzyść PiS. Czas, żeby opozycyjne partie przyznały przed sobą: „Nasz elektorat jest ograniczony, nie mamy recepty na poparcie totalne.” Dlatego zamiast walczyć o nierealne 40% poparcia, czas jak najlepiej zagospodarować swoją niszę. Dzięki temu każda partia opozycyjna może atakować obóz rządzący z różnych kątów, jednocześnie nie wchodząc sobie w drogę. Tak naprawdę kluczem do zjednoczonej opozycji jest wyraziste podzielenie się partii wchodzących w jej skład.

#neuropapolska
/n/

Źródło danych sondażowych: ewybory.eu

Czytaj również

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>